51c68dc084cb0b8467eafad1330bce66
51c68dc084cb0b8467eafad1330bce66

Telegraf.biz

RSS Strona startowa

Get Adobe Flash player

Indeksy giełdowe

TMS Brokers - lider rynku Forex

Waluty

TMS Brokers - lider rynku Forex

Surowce

TMS Brokers - lider rynku Forex

Świat

« powrót

PRZEGLĄD WYWIADOWCZY NR 44

2017-10-25
PRZEGLĄD WYWIADOWCZY NR 44

Hilary Clinton uważa, że twitter Donalda Trumpa zagraża światowemu bezpieczeństwu

Hilary Clinton w wywiadzie dla telewizji australijskiej ABC w programie „Four Corners" stwierdziła, że prezydentura Trumpa stwarza oczywiste ryzyko nie tylko dla USA, ale też „dla reszty świata, włącznie z Australią", zaś sam Trump jest najniebezpieczniejszym prezydentem w dziejach USA. Jednym z tego przejawów jest sposób korzystania przez Trumpa z Twittera i prowadzona za jego pośrednictwem dyplomacja, lub jej brak. Trump, jej zdaniem, jest impulsywny, pochłonięty jedynie swoim wizerunkiem i brakuje mu samokontroli.

W tym samym wywiadzie Clinton oskarżyła szefa WikiLeaks Juliana Assange'a o współpracę z rosyjskimi służbami przy wywieraniu wpływu na amerykańskie wybory prezydenckie 2016. Według niej obecnie WikiLeaks jest filią rosyjskiego wywiadu. Zdaniem Clinton społeczność wywiadowcza USA i inni obserwatorzy Rosji i Putina uważają, iż manipulowanie informacjami w okresie wyborów to była zemsta Putina na jej osobie za to, że jako sekretarz stanu był przeciwna wielu rosyjskim akcjom.

Clinton promuje wydane przez siebie wspomnienia z wyborów „Co się stało?", w których dzieli się szczegółowo przemyśleniami na temat przegranej kampanii prezydenckiej. Australijskiego twórcę WikiLeaks Assange'a określiła następująco: „myślę, ze częściowo jest nihilistą, częściowo anarchistą, częściowo ekshibicjonistą, częściowo oportunistą, który jest opłacany przez Kreml lub wspiera cele propagandowe Kremla z powodu swojego urazu do USA i Europy".

Assange, w odpowiedzi na wywiad Clinton, stwierdził na Twitterze: „Coś złego dzieje się z Hilary Clinton", a jej zachowanie określił „rzadko spotykanym zimnym szaleństwem".

Źródło: The Guardian z 16.10.2017 r.

Służby Izraela zdyskredytowały wiarygodność firmy Kaspersky Lab

Według dziennika „The New York Times" służby specjalne Izraela stały za decyzją rządu amerykańskiego o wycofaniu oprogramowania antywirusowego oferowanego przez firmę Kaspersky Lab. We wrześniu Departament Bezpieczeństwa Krajowego USA wydał polecenie, aby wszystkie rządowe komputery wykorzystujące oprogramowanie antywirusowe produkowane przez firmę Kaspersky Lab zostały usunięte ze względu na stwierdzone powiązania firmy z wywiadem Rosji.

Firma stworzona w końcu lat 90. przez rosyjskiego specjalistę z zakresu cyberbezpieczeństwa Eugena Kaspersky'ego, mająca swoją główną siedzibę w Wielkiej Brytanii, stała się międzynarodowym dostawcą antywirusowego oprogramowania i rozwiązań w zakresie bezpieczeństwa IT. Produkty oferowane przez Kaspersky Lab są zainstalowane w dziesiątkach milionów komputerów na całym świecie, włącznie z komputerami amerykańskich agencji rządowych. Jednak ostatnia decyzja rządu USA zaalarmowała całą społeczność zajmującą się cyberbezpieczeństwem o bezpośrednich powiązaniach operacyjnych firmy z Kremlem.

Zdaniem „The New York Times" tym, co przesądziło o decyzji USA w tej sprawie, były informacje dostarczone przez wywiad Izraela. Specjalistom izraelskim udało się włamać do systemów informatycznych firmy Kaspersky Lab i stwierdzić w nich dużą obecność rosyjskich agentów rządowych, którzy prowadzili działania szpiegowskie nakierowane na rządowe systemy komputerowe wielu państw, w tym Stanów Zjednoczonych. Służby Izraela poinformowały amerykańskich partnerów, iż oprogramowania Kaspersky Lab to dla wywiadu rosyjskiego swoiste tylne drzwi wejściowe do milionów komputerów. Ponadto, według specjalistów z Izraela, oprogramowanie antywirusowe było wykorzystywane do kradzieży plików z tych komputerów, które zostały zainfekowane przez szpiegowskie oprogramowania służb rosyjskich.

Firma Kaspersky Lab odrzuciła oskarżenia. Jeszcze w maju wydała oświadczenie, że „nigdy nie pomagała ani nie będzie pomagała żadnemu rządowi w jego wysiłkach szpiegowskich w cyberprzestrzeni".

Źródło: The New York Times z 10.10.2017 r.

Chińczycy aresztowali dyplomatę USA jako agenta CIA

Dyplomata USA pracujący w Chinach został uprowadzony i był przesłuchiwany przez kilka godzin przez chińskie służby pod pretekstem, iż był pracownikiem CIA, działającym pod oficjalnym przykryciem. Zdarzenie miało miejsce na początku 2016 r., ale zostało ujawnione dopiero teraz przez portal Politico. Portal poinformował, że dyplomata pracował w konsulacie generalnym w 14-milionowym Chengdu, stolicy prowincji Syczuan. W konsulacie, który utworzono w 1985 r., pracuje ok. 130 osób, w tym ok. 30 Amerykanów oraz 100 chińskich pracowników obsługi.

Według portalu, który rozmawiał z wieloma obecnymi i byłymi urzędnikami z obszaru bezpieczeństwa narodowego, dyplomata w styczniu 2016 r. został porwany z ulicy w środku dnia przez chińskich oficerów przebranych w cywilne ubrania i wywieziony nieoznakowanym pojazdem. Pomimo statusu dyplomaty był aresztowany, przetrzymywany przez kilka godzin i agresywnie przesłuchiwany. Amerykańscy urzędnicy utrzymują, iż władze chińskie nie powiadomiły konsulatu, gdzie przebywa pracujący w nim dyplomata. Jego przesłuchanie było nagrywane, zarzucano mu pracę dla CIA. Został zwolniony, ale wkrótce - według Politico - opuścił Chiny.

Amerykańscy wyżsi urzędnicy powiedzieli portalowi, że ten zuchwały akt potwierdza, iż w relacjach służb specjalnych Chin i USA napięcie rośnie. Kilku amerykańskich dyplomatów ujawniło, że było śledzonych, włamywano się do ich mieszkań i przeszukiwano rzeczy. Według informacji portalu władze USA wystosowały oficjalny protest i zagroziły wydaleniem chińskich oficerów pracujących pod przykryciem dyplomatycznym. Nie zrealizowano jednak tej groźby.

Źródło: portal Politico z 11.10.2017 r.

Szefowie niemieckich służb odrzucają pomysł wspólnego europejskiego wywiadu

Szef niemieckiego wywiadu BND Bruno Kahl i szef Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Hans-Georg Maaßen, występując przed parlamentarną komisją ds. wywiadu Bundestagu, skrytykowali pomysł stworzenia wspólnej służby wywiadowczej w ramach UE. Wsparli go natomiast prezydent Francji Emmanuel Macron, unijny komisarz ds. migracji, spraw wewnętrznych i obywatelskich Dimitris Avramopoulos oraz wielu innych przedstawicieli UE, którzy uważają, że wspólny wywiad byłby ważnym orężem w walce z terroryzmem i zapobiegłby wielu atakom.

Jednak Bruno Kahl jest zdania, iż Europa już ma wspólne centrum wczesnego ostrzegania, znane jako EU INTCEN (European Union Intelligence and Situation Center). Argumentował, że nie ma potrzeby tworzenia europejskiej agencji wywiadowczej lub innej tego rodzaju europejskiej organizacji, ponieważ wywiad jest lepiej zorganizowany na szczeblu narodowym. Wsparł go Hans-Georg Maaßen, który zauważył, iż powołanie nowej organizacji wywiadowczej „stworzy dodatkowe struktury biurokratyczne, zarówno na poziomie europejskim, jak i narodowym", co obniży efektywność wywiadowczą. Obaj uważają, że w ostatnich kilku latach znacząco poprawiła się współpraca wywiadowcza państw Unii Europejskiej oraz że obecny bilateralny model wymiany informacji jest „najbardziej efektywny i najszybszy". Osłabi się natomiast, jeśli powstanie jedna wielka struktura wywiadowcza.

Źródło: portal intelNews.org z 06.10.2017 r.

Nowy szef CIA chce zwiększyć agresywność agencji

Mike Pompeo, nowy szef CIA wyznaczony przez prezydenta Donalda Trumpa, ujawnił swoje plany: chce zwiększyć agresywność operacji agencji i walki z kulturą biurokratyczną (red tape). Przemawiając na konferencji poświęconej wywiadowi, zorganizowanej przez Uniwersytet Jerzego Waszyngtona, ale sponsorowanej m.in. przez CIA, nakreślił swoją wizję funkcjonowania agencji. Położył nacisk na wspomniane zwiększenie agresywności operacji i na cięcia przerostów biurokratycznych.

Podzielił się swoimi dotychczasowymi obserwacjami, z których wynika, iż agencja działa wolno i nie jest elastyczna. Jest natomiast nadmiernie scentralizowana w podejmowaniu decyzji. Jego zdaniem, aby CIA mogła lepiej chronić bezpieczeństwo narodowe, musi wykorzystywać bardziej ofensywne metody pozyskiwania informacji, do czego potrzebna jest decentralizacja procesu podejmowania decyzji. Muszą one zapadać na możliwie najniższym szczeblu - należy je scedować na szefów stacji CIA na całym świecie. Według Pompeo należy doprowadzić do takiego stanu, w którym osobą posiadającą najbardziej aktualną wiedzę o sytuacji „rzadko jestem ja lub ktoś z mojego kierownictwa".

Walka z biurokracją ma być prowadzona kilkoma sposobami. Planowane są redukcja liczby personelu, który nadzoruje i zatwierdza operacje CIA, oraz zwiększenie liczby agentów CIA pracujących operacyjnie za granicą. To ma sprawić, że szybciej będą osiągane cele wywiadowcze agencji. Zaś głównym celem jest „ulokowanie ludzi, narzędzi i środków w samym sercu walki".

W konkluzji Pompeo stwierdził, iż chce wprowadzić nową kulturę, w której działaniom CIA będą przyświecać słowa: „Jeśli jesteś w procesie działania, a nie stanowisz wartości dodanej, zejdź z drogi".

Źródło: portal intelNews.org z 05.10.2017 r.

Australia odmówiła prośbie CIA, aby otworzyć ambasadę w Korei Północnej

Według dziennika „The Australian" rząd Australii odrzucił prośbę Centralnej Agencji Wywiadowczej, aby otworzyć ambasadę w Korei Północnej. Amerykańska agencja miała nadzieję wykorzystywać australijską placówkę dyplomatyczną do gromadzenia informacji o reżimie Kim Dzong Una.

Co jest rzadkim przypadkiem wśród krajów zachodnich, Australia jest krajem, który utrzymuje relatywnie poprawne stosunki dyplomatyczne z Koreą Północną. Potwierdza to fakt, że ta ostatnia utrzymywała swoją ambasadę w Canberze do 2008 r., kiedy zamknęła ją ze względów finansowych, natomiast dyplomaci australijscy akredytowani w Seulu wykonywali swoją misję dyplomatyczną również w Korei Północnej.

W 2014 r. Stany Zjednoczone poprosiły Australię o rozważenie otwarcia stałej placówki w Pjongjangu. Za tą prośbą - według australijskiego dziennika - miała stać CIA, która, podobnie jak inne służby, cierpi na deficyt informacji o reżimie Kim Dzong Una. Rozmowy z państwami, które utrzymują placówki w Korei Północnej, wykazały, że ich pracownicy są całkowicie odizolowani tak od władz, jak od koreańskiego społeczeństwa, a ponadto są obiektem permanentnej inwigilacji ze strony tamtejszych służb. Poza tym Australia obawia się, że otwarcie ambasady w Pjongjangu mogłoby być odczytane przez Koreańczyków jako zaproszenie do takiego samego działania w Australii

Źródło: dziennik „The Australian" z 19.09.2017 r.

 

 

Autor:
Profesjonalny Wywiad Gospodarczy „Skarbiec" Sp. z o.o.



Dodaj komentarz
Dodaj komentarz

CAPTCHA Image

A co Ty o tym sądzisz? Napisz jakie jest Twoje zdanie...